Jedni krzyczą, że
alkohol to Twój wróg, inni łagodzą, Że tylko upijać się nie należy. Bo kolacja
bez kieliszka dobrego wina nic nie jest warta.
Ale są i tacy,
którzy za jednym głębszym rozglądają się już przed śniadaniem.
Do której grupy
należysz i co się z Tobą stanie, gdy wypijesz o jeden za dużo l To zależy od
tego, który ze znaków zodiaku towarzyszył Twoim urodzinom.
Pamiętaj jednak, że
każdy Z nas jest jedynie po części
Baranem czy Koziorożcem...
BARAN
Choć rzadko wpada w nałóg, to jednak od czasu do czasu lubi
sobie zdrowo golnąć.
Zwala się bez zapowiedzi znajomym na głowę, osusza im cały
barek, zapaskudza łazienkę, a nazajutrz na wielkim kacu zgłasza pretensje, że
go upili.
Gorzej, jeśli ochota „na jednego” dopada go w jakimś barze
lub hotelu. Już po drugim kieliszku dosiada się do sąsiedniego stolika i
przejmuje dowództwo nad biesiadą. Zachowuje się przy tym jak zwierzę. Pije z
gwinta, czka, winem czy piwem oblewa sobie gors, wydziera się przekrzykując
wszystkich. A gdy mu ktoś zwróci uwagę, gotów przyłożyć. Bo Baran po kieliszku
dostaje małpiego rozumu więc lepiej mu nie wchodzić w drogę. Awanturuje się,
poucza kelnerów, usiłuje tańczyć na stole i kradnie drobne babci klozetowej.
Szasta pieniędzmi stawiając kolejkę za kolejką - nawet jeśli nie ma już za co.
Na drugi dzień ma kaca - nie tylko alkoholowego, ale także moralnego.
Szczególnie, gdy podliczy, ile szmalu przepuścił na popijawę.
Panią Baran alkohol strasznie podnieca. Traci zupełnie
zdrowy rozsądek, bo górę biorą chucie. O brzasku chyłkiem ucieka z łóżka w
którym obok siebie odkryła dziwnego, zarośniętego faceta.
BYK
Gdyby sam miał płacić za każdy kieliszek wódki, popadłby w
abstynencję, choć bardzo lubi wypić i Zakąsić.
Ale natura dała mu genialny nos do wyczuwania okazji na odległość.
Na wszystkich przyjęciach, imieninach, rautach, promocjach roi się więc od Byków
obojga płci walczących przy półmiskach o każdy kęs i co lepsze marko- we wina.
Bo w gościach Byk byle czego do ust nie weźmie, choć w domu kaszankę piwskiem
najwyżej zapija.
Jeśli Byk postawi Ci kiedyś kielicha, miej się na baczności
- ńa pewno chce Cię upić i wykorzystać. On sam prawie nigdy się nie upija. Lubi
panować nad sytuacją - zawsze przecież można coś wynieść do domu za pazuchą.
Najbardziej zajś przykry jest mu widok kelnera z rachunkiem. W obawie, by nie
dostać zawału znika zwykle przed płaceniem.
BLIŹNIĘTA
Mleko matki szybko zamienia na coś mocniejszego i
natychmiast staje się smakoszem przednich trunków. Z niejednego pieca chleb
jada, z niejednej butelki pije. Popróbować musi wszystkiego. Bo po paru
głębszych lepiej się mu gada. Smętnego, nad pustym kieliszkiem nigdy go nie
spotkasz.
Nie lubi też siedzieć długo przy jednym stole. Chętnie więc
rusza w rajd po barach, knajpach i restauracjach. Nigdy nie wiadomo, z kim i
gdzie wyląduje. Co dziwne, nazajutrz świetnie pamięta o czym z kim gadał i
gdzie go diabli zanieśli. Do domu niechętnie zaprasza, bo nienawidzi
zamieszania z gotowaniem o sprzątaniem. A przecież samej półli- trówki na stół
postawić nie wypada. Ciekawe, że choć czasem pochłania olbrzymie ilości
napojów wyskokowych, właściwie nigdy się nie upija. I bywa, że do późnej
starości nie wie co to kac.
RAK
Na przyjęciach zawsze zjawia się z liczną rodziną, która
rzuca się na stół jakby od tygodnia nie jadła. Z tego powodu mało kto go
zaprasza. Ale, że biesiadowanie to żywioł Raka, sam chętnie zaprasza rodziny z
dziećmi, przyjaciół i znajomych. Tyle że goście siedzą o suchym pysku, bo
paroma kanapkami i jedną butelką wszystkich trudno obdzielić. Kto go zna,
zjawia się więc przezornie z własnym antałkiem, garnkiem bigosu czy sałatki
jarzynowej.
Rak za kołnierz nie wylewa. Jeśli mu jeszcze wątroba nie wysiadła, spija wszystko
- od wiśniówki po babci, po spirytus do przemywania
okularów.
Przy stole łatwo się
wzrusza, śpiewając przez łzy „Dałabym ci
buzi, dała” i obraża się na amen, jeśli mu
zwrócisz uwagę, że fałszuje. Po paru
głębszych wpada w doskonały humor, opowiada
kawały, robi striptiz na stole, podszczypuje biesiadników nie odróżniając żony od szefa i robi inne obrzydliwe rzeczy. Dopóki nie zmiękną mu nogi. Wtedy zwala się w kącie i zasypia w sekundę jak kamień.
Pani Rak ma mocną głowę i przetrzyma w konsumowaniu
trunków niejednego pana. Ale to się zawsze
źle kończy dla niego. Ją nazajutrz boli
głowa - przez parę godzin. On - musi płacić
alimenty do końca życia.
LEW
Ten osobnik nie je, ale
konsumuje, nie pije, tylko wznosi toasty,
nie bywa, ale jest podejmowany. W życiu nie
splamiłby się pociąganiem z gwinta lub - co
gorsza - z musztardówki.
Zaprosisz go na jednego, będzie się krzywił:
nie z takich kieliszków piłem u prezydenta,
a w ambasadzie włoskiej - tam dopiero wino dawali!
Gdy mu nieco zaszumi w
głowie, przysięga, że biesiadował z
Chrystusem w Kanie Galilejskiej.Wyliczającemu swoje niezwykłe znajomości Lwu wreszcie zaschnie w gardle. Będzie je więc musiał czymś zwilżyć. Potem, na raty, będziesz musiał spłacać za niego rachunek.wiele
lepiej przyjąć zaproszenie Lwa on uwielbia stawiać, bo chce się pokazać. Po paru głębszych płaci za wszystkich.
Wiedzą to najlepiej Raki, Ryby, Koziorożce, Byki a także kelnerzy i partnerzy Lwów.
PANNA
Na ogół boli ją głowa
albo żołądek. Przysięga więc, że z alkoholów pije tylko
krople Inoziemcowa. Rozgłasza, że za
knajpami nie przepada, bo obrusy tam niedoprasowane, sztućce niedomyte, goście jedzą
za głośno i podpici gadają od rzeczy, a kelnerzy chrzczą wódkę. No i oszukują w rachunkach. Tak rozwodząc się nad
błędami innych łapie z nerwów za butelkę
żytniej, pociąga łyk za łykiem i nie wiadomo
kiedy widać dno. Gdy Panna się upije — a łatwo jej
to przychodzi - lepiej jej w drogę nie wchodzić. Bo, choć trudno w to
uwierzyć, staje się jeszcze marudniejsza niż zwykle. Gdy wytrzeźwieje, wpada w
depresję. Nie wiadomo, czy dlatego że żal jej wszystkich głupstw, których po
pijaku nie zrobiła, czy rozpacza, że znów na
trzeźwo musi znosić świat pełen niedoskonałości.
WAGA
Choć nie odróżnia smaku wina czerwonego od białego, robi
wrażenie, jakby wszystko wiedziała o markowych trunkach. Z odgiętym rasowo
palcem krąży wśród biesiadników. Chętniej nalewa innym, niż sobie. Publicznie
się bowiem nie upija. Wie, że po kielichu język się jej plącze, nos czerwienieje,
oczy puchną i łatwo traci resztkę rozumu. Z wdziękiem więc opowiada o rzeczach,
o których nie ma zielonego pojęcia. Już po chwili wszystkim głupio, że byle
krewetki zapijają rosyjskim szampanem. Maniery Wag obojga płci robią wrażenie.
Jakoś nie wypada śpiewać „Góralu, czy ci nie żal” przy takiej personie. Zabawa
robi się sztywna jak nieboszczyk w lutym. A Waga dyskretnie wymyka się do domu i
w samotności obciąga si- wuchę podwędzoną gospodarzom
SKORPION
Gdy inni pociągają czystą, on żąda szampana z mlekiem
kokosowym i sosem tabasco. Gdy go częstują 20-letnią whisky, wyciąga zza pazuchy
siwuchę. Uwielbia bowiem prowokować - także w piciu.
Za wielkimi imprezami nie przepada. Jeśli już da się
zaciągnąć na przyjęcie, siada uprzejmie z boku i oczami niczym laser przeszywa
na wskroś biesiadników. Przed nim nic się nie ukryje: kto komu nadeptuje na
nogę i czyje ręce splatają się pod obrusem. Ale z wolna się rozkręca. Przy
drugiej butelce wina podszczypuje sąsiadkę, opowiada świńskie kawały. Pani
Skorpion zaczyna się nawet rozbierać i napiera biustem na pierwszego lepszego
faceta.
Przy trzeciej wdaje się z szefem w kłótnię na tematy
polityczne. Przy czwartej beszta gospodynię, że przypaliła pieczeń i żałuje mu
alkoholu... Jeśli ściągnie ze stołu obrus należy dziękować Bogu. Mógłby bowiem
wbić widelec nie w szynkę, a w czyjś pośladek. Po wódce na wszystko go stać.
STRZELEC
Niewiele je, tęgo popija i z każdym kieliszkiem coraz to
pieprzniejsze kawały opowiada. Toteż wzięcie ma niczym karp na Boże
Narodzenie - wszyscy go zapraszają i moczą w wódzie.
Jeśli z mordowni za rogiem dobiegają salwy śmiechu - jak nic
Strzelec przy piwie bawi okoliczne moczymordy. Jeśli na wytwornym przyjęciu po
stole hasa mocno rozebrana dama - z całą pewnością jest to świeża znajoma*
Strzelca, zgarnięta spod hotelu lub dworca.
Pani Strzelec pod dobrą datą przywozi do domu kolesi z
monopolowego i namawia męża za seks grupowy.Tak czy inaczej, każdy Strzelec
lubi i wypić, i zabawić się. Czasem po paru głębszych ogarniają go wyrzuty
sumienia i postanawia iść do spowiedzi. Ale trafia do izby wytrzeźwień. Wtedy rodzina
się modli - z radości, że zginął
prosi Boga, by się nigdy nie odnalazł.
KOZIOROŻEC
Nic mu nie smakuje więc mało je
0
jeszcze mniej pije. W młodości chudy więc jest na ogół
i skrzywiony, bo naj
częściej odżywia się kiełkami i
źródlaną wodą. Dopiero w wieku średnim przychodzi mu apetyt i zajada z
zapałem. Gotów jest nawet wypić to i owo. Posmakowawszy wódeczki czy piwa (w
winie raczej nie gustuje ze względu na żołądek) staje się mniej ponury i kościsty
niż zwykle.
Z czasem tłumaczy się, że pije,
bo go to rozgrzewa - i coraz częściej sięga po butelkę. Być może to jest
powodem znaczących zmian w jego życiu. Po czterdziestce Koziorożec chętniej
zdradza własną żonę i opowiada kawały - a nawet się z nich śmieje. Bez względu
na to, co wypił, nigdy nie ma kaca!
WODNIK
Uwielbia eksperymentować.
Szczególnie w młodości. Wszelkie koktajle to jego specjalność. Poi nimi
siebie i znajomych. A że nie zakąsza, urzyna się natychmiast. Czyj żołądek
zniósłby wódkę z grzanym piwem i koniakiem zakropionym szampanem? Ale ciekawość
świata i smaków wciągnie tego osobnika obojga płci w każdy alkoholowy
eksperyment.
Po czterdziestce nadwerężona wątroba każe Wodnikowi ograniczyć trunki do czystej wódki
zmrożonej na gęsto. To wszystko, co może zrobić dla zdrowia, bo rozstanie się
z kieliszkiem przychodzi mu z trudem.
Nie upija się na umór, ale
dobrze podchmielony jest specem od skandali: zagląda paniom pod spódnice,
myli palmę z toaletą, usiłuje podpalić kota. Nazajutrz oczywiście niewiele
pamięta - bo nie chce. Klina też leczy zimną wódką.
W nałóg prawie nigdy nie wpada.
To byłoby zbyt nudne, nie mówiąc już o tym, że coraz to nowe eksperymenty
wymagają trzeźwości umysłu.
RYBY
Przysięga, że już sam widok
wódki budzi w niej obrzydzenie. Że pić nie
może. bo puchną jej po tym stawy i wysiada żołądek.Trzeba ją długo prosić, żeby
skosztowała kropelkę. Gdy już umoczy usteczka, od butelki jej nie oderwiesz.
Podpita recytuje wiersze, przemawia, śpiewa
: solo nie proszona i pokazuje bliznę po wycięciu ślepej kiszki.
Tkwi przy barze dopóki jest na nim coś, co się da wypić. Nazajutrz ma kaca giganta. Trzeba się nad nią litować, obkładać kompresami, karmić ogórkową lub
barszczem. Ale bywa, że biegnie do barku i łapie za butelkę - jeśli w niej
jeszcze coś zostało. Widok Ryby pływającej
od rana jest najzupełniej naturalny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz